Fundusze unijne to trudny pieniądz, ale łatwych i tanich pieniędzy nie ma – rozmowa z Bartoszem Józefowskim z KPT

Czy warto korzystać z oferty parków technologicznych, dlaczego nie należy bać się biurokracji i jak czerpać korzyści z funduszy unijnych – rozmowa z Bartoszem Józefowskim z Krakowskiego Parku Technologicznego

Bartosz JózefowskiBartosz Józefowski - fan nowych technologii, ale też dobrej gry planszowej. W Krakowskim Parku Technologicznym kieruje Inkubatorem Technologicznym. Ma pod opieką ponad 20 młodych firm z branży ICT, ale stara się wspierać całą lokalną społeczność start-upową. Spotkać można go również dosyć często w roli trenera na różnych krakowskich warsztatach.

Bartosz, na co dzień działasz w Krakowskim Parku Technologicznym, gdzie na różne sposoby wspieracie start-upy i młode firmy. Opowiedz proszę jak Parki Technologiczne - ten w Krakowie i te w całej Polsce - pomagają przedsiębiorcom? 

Parki Technologiczne próbują rozwijać współpracę między przedsiębiorcami, której w polskim biznesie ciągle jest za mało. Nie chodzi tylko o duże wspólne projekty, ale zwykłą wymianę doświadczeń, czasami wręcz “sąsiedzką pomoc”. Więc teoretycznie poprzez zbieranie firm z podobnych branży w jednym fizycznie miejscu, w parku, próbujemy ich naturalnie łączyć i uczyć tej współpracy. W praktyce trzeba robić znacznie więcej, jak w powiedzeniu: “Szczęściu trzeba pomóc”. Świadczymy więc różne usługi dostosowane do potrzeb, czyli zazwyczaj do skali przedsiębiorstw. Duzi szukają ulg podatkowych, dobrze przygotowanych gruntów inwestycyjnych. Ci mniejsi potrzebują szkoleń, wsparcia w wyjazdach na różne targi, coachingu. Im mniejsza i młodsza firma, tym bardziej indywidualnego podejścia potrzebuje.

Czy Parki Technologiczne wspierają jedynie firmy związane z nowymi technologiami? Do kogo kierujecie swoją ofertę?

Krakowski Park Technologiczny wspiera tylko nowe technologie. Mówimy o szeroko rozumianej branży ICT, ale mieści się w zakresie naszych zainteresowań także biznes gier komputerowych, multimedia. To jest świadomie wybrana specjalizacja, wynikająca z analizy potencjału Krakowa i całego regionu. Gdy spojrzymy na mapę parków naukowo-technologicznych i przemysłowych w całej Polsce, zobaczymy bardzo różne podejścia do tego tematu. Jedni szukają wąskich specjalizacji, inni otwierają się na wszystkie branże i pozwalają żeby naturalnie kreował się profil parku. Ja osobiście wierzę, że jeśli masz zamiar oferować infrastrukturę do wspólnego użytku przez firmy oraz jakieś usługi, to żeby utrzymać jakość, musisz postawić na specjalizację.

Zgłasza się do Was bardzo dużo firm i inicjatyw. Opierając się na swoim doświadczeniu, powiedz proszę, jakiej pomocy najczęściej poszukują osoby, które się do Was zgłaszają i co możecie im zaoferować?

Ha, w tym pytaniu jest zasadzka. Pytasz jakiej pomocy poszukują firmy, a nie jakiej najczęściej potrzebują. Poszukują pieniędzy, prawie zawsze pojawia się ten temat i to dziwne oczekiwanie, że ktoś wyłoży na mój pomysł gotówkę. To, czego potrzebują pomysłodawcy i młode firmy, to zupełnie inny temat. Z moich obserwacji bardzo przydatne jest chłodne spojrzenie. Takie bez emocji, z koncentracją na liczbach. Bywa, że jestem pierwszą osobą, która pyta o rozmiar rynku, o koszty produkcji, o kanały dotarcia do klientów. Oczywiście rozpoczynając swoją działalność nie musisz znać wszystkich odpowiedzi, ale warto wiedzieć, czego się nie wie. Tym obszarem, który zazwyczaj niedomaga, jest sprzedaż. Pomysłodawcy mają zwykle bardzo wysokie kompetencje techniczne, ale u ich boku brakuje kogoś, kto rozumie i czuje sprzedaż. Aż chce się powiedzieć, że każdy Woźniak powinien mieć swojego Jobsa. Realia są natomiast takie, że zwłaszcza świeżo upieczeni absolwenci utożsamiają marketing tylko i wyłącznie z reklamą, a jedynym problemem działu sprzedaży jest cena.

To pytanie miało jeszcze jedną część: co możemy im zaoferować? Zaczynamy od rozmów, spotkań, doradztwa. Później pierwszą rzeczą, którą staram się zrobić, to szukanie adekwatnej wizytówki, kontaktu do kogoś, kto albo ma bardzo podobne doświadczenia i problemy, albo kogoś, kto może stać się partnerem biznesowym. Oczywiście idealnie jeśli ktoś decyduje się z nami zostać. Biura oferujemy w cenach naprawdę bardzo niskich, ale ich zaletą jest też to, że nie musisz się o nic martwić. Masz jedną umowę i wszystko działa: ochrona, prąd, internet, masz kuchnię, salę na spotkania itd. Ważny jest też sprzęt, na który młodych firm nie stać lub kupowanie którego jest nieopłacalne, bo firma wciąż ma za małą skalę, by inwestycja się zwróciła. Sprzęt dostępny w Parku dla większej ilości firm ma szansę być cały czas w użyciu. Więc zasadniczo staramy się zdjąć z naszego młodego przedsiębiorcy jak najwięcej trosk, żeby skoncentrował się na biznesie, tej pracy jednak nikt za niego nie wykona.

KPTZnaczna część działań, jakie prowadzicie w Parku Technologicznym, finansowana jest ze środków unijnych. Jakie są Twoim zdaniem największe korzyści, które daje odpowiednie wykorzystanie funduszy z UE?

Fundusze unijne to trudny pieniądz, niełatwy w zdobyciu i rozliczeniu, ale każdy, kto uzyskał kredyt, albo pozyskał inwestora wie, że łatwych i tanich pieniędzy po prostu nie ma. W naszym inkubatorze mamy przykłady przedsiębiorców, którzy ze środków unijnych pozyskali naprawdę spore sumy na rozwój. Gdyby to były kwoty od inwestorów, musieliby pozbyć się być może nawet pakietu większościowego. Wiem, że zwłaszcza w projektach internetowych jest to raczej wada, ale jednak ta konieczność przygotowania planów, jakiejś konkretnej ścieżki, a później konieczność trzymania się jej, wielu przedsiębiorcom pomaga. Bez tego byliby jak trawa na wietrze, która kołysze się gdziekolwiek zawieje wiatr. W krótkim okresie te plany często powstrzymują rozwój, bo nie pozwalają się uczyć w trakcie trwania projektu, nie pozwalają się dostosować. Ale w dłuższym okresie kształtują przedsiębiorcę, który rozumie plany, wskaźniki, zaczyna dostrzegać wartość harmonogramu.

Wykorzystanie środków unijnych bardzo często kojarzone jest ze skomplikowaną biurokracją. Czy faktycznie jest się czego obawiać?

Oczywiście, że tak! Chcesz wziąć powiedzmy 500 tys. zł publicznych pieniędzy na swój pomysł. Powinieneś czuć spojrzenia wszystkich podatników naokoło Ciebie, którzy dali ci te pieniądze licząc, że zbudujesz coś wielkiego i za parę lat będziesz tworzył miejsca pracy i generował PKB. Pobieranie dotacji publicznej nie powinno być zbyt proste i przyjemne. Mamy rzecz jasna wiele przykładów absurdalnego przerostu biurokracji, ale co do zasady raczej nie jest tragicznie. Trzeba zawsze spoglądać na to, jaka jest alternatywa: kredyt? Inwestor? Trzy razy wolniejszy rozwój? Urosło wiele tzw. miejskich legend wokół urzędniczych wymysłów. Prawda jest taka, że przez ostatnie 5 lat prowadzono w Polsce setki tysięcy projektów. W tak dużej masie projektów musiały się trafić problemy. Gdyby urzędnicy opisali swoje legendy o tym, jakie rzeczy robią beneficjenci, też bylibyśmy zszokowani.

Z jakich, oprócz biurokracji, zagrożeń powinni zdawać sobie sprawę przedsiębiorcy, którzy zastanawiają się nad skorzystaniem ze środków unijnych?

Myślę, że czasami, zwłaszcza w kontekście większych dotacji, problemem może stać się zbyt duża kwota. Małe 2-3 osobowe firmy działają często organicznie bez żadnej wyraźnej struktury i procedur. Założyciel firmy i prezes obejmuje wszystkie działania i je spina razem. Gdy nagle pojawia się bardzo duża dotacja, firma sztucznie rośnie, ale kultura organizacyjna i procedury nie pojawiają się same automatycznie. Tu rządzi myślenie: wezmę tyle ile się da, a nie tyle ile jest niezbędne. I już nie chodzi o te na siłę wymyślane zadania, byleby poprawić stosunek kosztów zarządzania do wartości projektu. Wyobraź sobie, że nagle ty w swojej małej rodzinie masz zorganizować wesele dla 300 osób. Tak duży projekt może przykuć całą twoją uwagę na długie miesiące. Wiele osób organizację swojego, często znacznie mniejszego wesela, wspomina jako koszmar. Bywa, że przedsiębiorcy swoje projekty unijne też opisują w tych kategoriach, ale czy biurokracja naprawdę jest jedyną bolączką?

W wielu miejscach toczy się dyskusja o jakości projektów, które wspierane są ze środków unijnych. Jak radzicie sobie z odpowiednim doborem projektów, którym udzielacie wsparcia? Czy możesz podać przykłady Waszych działań, które wpłynęły na sukces beneficjentów?

Wygodnie mi jest odpowiadać na to pytanie, ponieważ my nie udzielamy nikomu bezpośrednio dotacji. Pokusa nadużycia jest zatem znacznie mniejsza. W ramach działalności parkowej czy inkubatora oferujemy różne usługi, zazwyczaj bezpłatne, ale nie przyciągają one tak wielu marnych projektów. Gdy inwestujemy pieniądze z naszego funduszu przejmujemy część udziałów, miejsce w Radzie Nadzorczej i inne prawa, które już same w sobie stanowią dobry mechanizm poprawiania jakości. Jakie działania podejmujemy? Czasami czas wyjaśnia wszystko. Jeśli są wątpliwości czy dany projekt powinien być inkubowany, umawiamy się na półroczny okres przejściowy, podczas którego przedsiębiorca jest obserwowany. Zawsze staramy się też diagnozować potrzeby przedsiębiorców, zanim podejmiemy jakieś duże działania. Nie ma co zgadywać, trzeba pytać.

Które działania najbardziej wpłynęły na sukces? To jest innowacyjna branża. Wcale nie mam tu na myśli ICT, tylko inkubowanie przedsiębiorstw. Większość z naszych działań obarczona jest dużym ryzykiem. Zdarzało się, że bardzo niepozorne szkolenie dawało super efekty, innym razem ktoś po wizycie targowej, którą my sfinansowaliśmy, wracał z tuzinem leadów sprzedażowych. Dla niektórych firm my jesteśmy jednym z pierwszych klientów. Nie tylko mogą nauczyć się czegoś od nas, ale korzystają później z naszych referencji. Naprawdę, gdy chce się wspierać rozwój nowoczesnych firm, trzeba być bardzo elastycznym, pomysłowym i cierpliwym. Niestety złotej reguły nie ma, inaczej wszyscy robilibyśmy to znakomicie.

Gdybyś mógł usprawnić proces wspierania firm przez Parki Technologiczne, od czego byś zaczął?

Od zagwarantowania parkom większych środków na usługi specjalistyczne? Wprowadziłbym wymóg pozostawienia minimum 10% przestrzeni niezajętej na wypadek, gdyby zgłosiła się do parku tzw. gwiazda i zwiększyłbym rotację firm. Ci, którzy się nie angażują, nawet jeśli rozwijają się bardzo dobrze, powinni poszukać sobie miejsca poza parkiem. To jest jednak bardzo trudne, bo Parki Technologiczne to też firmy, które mają swój bilans, cash flow i cele strategiczne. My próbujemy stosować zasadę 10%, ale wystarczą dwie szybko rozwijające się firmy i każda przestrzeń w mig zostanie wchłonięta.

Jakie ciekawe projekty realizujecie obecnie w Krakowskim Parku Technologicznym i jakich działań możemy spodziewać się w najbliższej przyszłości?

To, co być może jest najbardziej perspektywiczne, to projekt Smart_KOM czyli próba systemowego wprowadzania idei smart city w całym obszarze metropolitalnym Krakowa. Na razie to są działania koncepcyjne, bardzo dużo pracy z ekspertami i przedstawicielami urzędów. To jest dokładnie ta praca, na którą nie stać żadnej prywatnej firmy. Krakowski Park Technologiczny jest właśnie po to, żeby rynkowi pomagać, a że temat smart city już jest warty na całym świecie miliardy, chcemy zarówno polskie firmy jak i samorządy zachęcić do zajmowania się tym tematem.

Coraz chętniej patrzymy także w kierunku start-upów hardware’owych, ale nie zamierzamy porzucać dotychczasowych działań. Także szkolenia sprzedażowe, Digital Dragons - najlepsza polska impreza branży gier, szkolenia dla uczniów szkół średnich i studentów, dużo wydarzeń integracyjnych jak np. mistrzostwa omgkrk w kręgle, na pewno nie znikną z naszego kalendarza. Zachęcam do śledzenia profilu Inkubatora Technologicznego KPT na facebooku. Zwłaszcza dla początkujących przedsiębiorców z okolic Krakowa może być bardzo przydatny.

 

Autor

Michał Frączek
Dziennikarz
web.gov.pl
Zachęcamy do zadawania pytań autorowi: wyślij email

___ Wydrukuj
PODZIEL SIĘ:

Formularz zgłaszania uwag