Startup Estonia radzi jak rząd powinien wspierać start-upy

Niewielu wie, że wszystkim znany Skype to jeden ze start-upów, które swój początek miały w Estonii. Dlaczego ten mały bałtycki kraj uznawany jest za ziemię obiecaną dla start-upów? Rozmawiamy o tym z prezes Startup Estonia Mari Vavulski

Mari Vavulski ze Startup Estonia na konferencji Bitspiration dla start-upów

Mari Vavulski stoi na czele programu Startup Estonia, który pomaga estońskim start-upom w odnoszeniu sukcesów na skalę globalną. Mari współpracuje z resztą estońskiego systemu start-upowego, ułatwiając młodym, innowacyjnym przedsiębiorcom dostęp do doświadczonych ekspertów, inwestorów i pieniędzy. Startup Estonia finansowany jest z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. W przeszłości Mari pełniła rolę menadżera sektorowego w Enterprise Estonia, niezależnej organizacji, które celem jest uczynienie estońskiej gospodarki jak najbardziej konkurencyjną, zaangażowanej m.in. w inicjatywę E-Obywatelstwa, o której więcej poniżej.

Web.gov.pl: Co sprawiło, że Estonia jest dziś uznawana za raj dla start-upów?

Mari Vavulski: Telekomunikacja i bankowość od dawna stanowiły podstawę rozwoju estońskiego społeczeństwa oraz zarządzania informacją. Działania sektora publicznego także okazały się kluczowe dla stworzenia odpowiednich ram prawnych, zrealizowania projektów infrastrukturalnych oraz wprowadzenia innowacyjnych e-usług. Estoński system bankowości ustanowił nowe standardy e-usług dla firm zarówno z sektora publicznego, jak i prywatnego.

Co dla Estonii oznaczał sukces Skype'a?

Historia Skype'a miała ogromny wpływ zarówno na estoński ekosystem start-upowy, jak i na społeczeństwo w ogóle. Dzięki niej, pojawili się przedsiębiorcy zainteresowani budowaniem firm na skalę międzynarodową. Przedsiębiorcy, którzy wiedzą jak zbudować dobry start-up pod względem doboru odpowiednich pracowników, pracy nad produktem oraz tworzenia właściwej kultury organizacji. Ta zmiana doprowadziła też do dywersyfikacji estońskiej siły roboczej – pojawili się pracownicy o zróżnicowanych umiejętnościach i narodowościach. Wzrosła świadomość technologii. Wszystko to sprawiło, że wprowadzanie nowych rozwiązań technologicznych dla rządowej administracji, m.in. głosowania online, stało się możliwe, a zarazem zostało ciepło przyjęte przez społeczeństwo.

Z jakiego rodzaju problemami wciąż zmaga się estoński sektor technologiczny?

Nasze problemy są podobne do tych, z którymi mierzą się inne ekosystemy w Europie Środkowo-Wschodniej. Wciąż brakuje nam tzw. seryjnych przedsiębiorców, którzy są w stanie wielokrotnie budować firmy na skalę międzynarodową. W rezultacie, występuje niedobór talentów w sektorze technologicznym i innych wykwalifikowanych pracowników potrzebnych w start-upach.

W jak sposób estoński rząd rozwiązuje te problemy?

Rząd estoński postrzegany jest jako katalizator dla całego ekosystemu. Skutecznie przeprowadził cyfrową rewolucję, postawił na sektor technologiczny i spopularyzował Venture Capital jako instrument zmiany. Nasz rząd jest bardzo otwarty na różnorodne rozwiązania, ciągłe próbowanie nowych rzeczy.

Na czym polega program E-Obywatelstwo? Jakie niesie ze sobą korzyści?

To transnarodowa, cyfrowa tożsamość, która dostępna jest dla każdego na całym świecie. Pozwala na prowadzenie biznesu online w sposób całkowicie niezależny od jego fizycznej lokalizacji. Estonia ma jedynie 1,3 mln mieszkańców oraz niski wskaźnik urodzeń. Musieliśmy poszukać zupełnie nowego sposobu na zwiększenie zdolności kraju do dalszego wzrostu. E-Obywatelstwo daje posiadaczowi dostęp do estońskich e-usług, które może wykorzystać na potrzeby rozwijania swojego międzynarodowego biznesu fizycznie zlokalizowanego w Estonii.

Czego Polska może się nauczyć od Estonii?

Każdy kraj musi samodzielnie znaleźć rozwiązania, które najlepiej pasują do danego rynku – biorąc pod uwagę kulturę, środowisko biznesowe, kluczowe obszary ekonomii oraz kompetencje. Należy określić swoje własne, mocne strony, obserwować poczynania innych krajów (nie ma potrzeby „wymyślania koła na nowo”), a następnie wybrać pasujące do Polski rozwiązania. Rezultaty pojawią się na pewno, ale potrzeba czasu. Trzeba cierpliwości, ale także umiejętności określenia krótkoterminowych celów, które wskażą, czy następuje progres. Nie wolno poddawać się po pierwszych porażkach.

Czy mogłabyś porównać estoński model start-upowy z tym, co dzieje się w Polsce? Co polski rząd robi dobrze, a pod jakimi względami powinien się poprawić?

Estonia zdecydowała się powierzyć rozwój ekosystemu jednej organizacji – Estońskiemu Funduszowi Rozwoju. Wspieramy firmy wiedzą, inwestycjami i programami rozwoju w ciągu całego cyklu rozwoju start-upu. Polska ma ogromny potencjał – naprawdę rozumie potrzeby swoich start-upów. Moim zdaniem, warto zaprojektować programy wsparcia na podstawie rzeczywistych potrzeb i warunków rynku. Zawsze należy też mieć plan wyjścia – wiedzieć, kiedy wycofać się z dalszego wspierania.

Jak udało się Estonii wyzbyć nawyku ciągłego powracania do historii i zastąpić go myśleniem zorientowanym na przyszłość?

Estonia włożyła wiele wysiłku w budowę społeczeństwa cyfrowego – zorientowanego na technologie. Stworzyliśmy przyjazne start-upom i inwestorom środowisko biznesowe. Wszystkie usługi sektora publicznego zostały maksymalnie uproszczone, zmierzając w kierunku państwa bez papierów. Dzięki temu przedsiębiorcy mogą skupić się na budowaniu swoich firm i kontaktach z udziałowcami, a nie na uciążliwej biurokracji.

Niektórzy uważają, że rząd nie powinien mieszać się w dużym stopniu w sprawy społeczności start-upowej. Co na to temat sądzą start-upy z Estonii?

Brad Feld napisał na ten temat znakomitą książkę pt. „Startup Communities”. Wierzymy, że dobra społeczność start-upowa to taka zbudowana przez samych przedsiębiorców. Rolą rządu jest wspieranie ich, dowiadywanie się, czego potrzebują, by odnieść sukces, ciągłe aktualizowanie wiedzy na temat ich potrzeb oraz upewnianie się, że w żaden sposób nie przeszkadza im w budowaniu biznesu. Estońskie start-upy są dumne ze swojego pochodzenia. Używamy hashtagu #EstonianMafia, którego pomysłodawcą jest Dave McClure z 500 Startups. Dziś, zamiast szukania odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego Estonia potrzebuje start-upów”, koncentrujemy się na pytaniu: „Dlaczego start-upy potrzebują Estonii”.

Czy pokusiłabyś się na koniec o stworzenie listy rekomendacji dla polskiego rządu, które usprawnią jego interakcje ze start-upowym ekosystemem?

1. Rząd powinien wspierać działania, które poprawią działanie ekosystemu w długim terminie. Konieczne jest zapewnienie długoterminowego wsparcia i zrozumienie, co start-upy chcą osiągnąć w dalekiej przyszłości. Ekosystem powinien być w stanie sam się rozwijać.

2. Każdy członek ekosystemu powinien mieć prawo do zabrania głosu. Dotyczy to start-upów, inwestorów, inkubatorów, akceleratorów, uniwersytetów, korporacyjnych ośrodków badań i rozwoju oraz dostawców różnych usług.

3. Rząd musi prowadzić otwarty dialog z ekosystemem. Jego działania powinna cechować szczerość, transparentność, a także zdolność do przyjmowania kryt1yki. Rząd powinien być cierpliwy i brać pod uwagę to, że niektóre rozwiązania potrzebują czasu.

4. Rząd powinien mieć zawsze gotowy plan wyjścia z każdej inicjatywy oraz przewidywać to, co wydarzy się na rynku oraz ogólnie w bliższej i dalszej przyszłości.

5. Rząd powinien umożliwić ekosystemowi start-upowemu udział w procesie legislacyjnym w każdym wypadku, gdy może on wpłynąć na rozwój start-upowej społeczności.

6. Rząd powinien postrzegać start-upy i inne firmy jako sposób na rozwój gospodarki, a nie jedynie źródło przychodów z podatków. Właściwa relacja między ekosystemem a rządem wpłynie także pozytywnie na zwrot z inwestycji tego ostatniego.

 

Autor

Paul Chen
Dziennikarz
web.gov.pl
Zachęcamy do zadawania pytań autorowi: wyślij email

___ Wydrukuj
PODZIEL SIĘ:

Formularz zgłaszania uwag