Pora na start-upy z branży rolniczej

Maciej Sadowski to współzałożyciel fundacji Startup Hub Poland, która wspiera talenty z branży high-tech. Menadżer w wielu projektach ICT we wczesnym etapie rozwoju. Wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim, trener umiejętności miękkich w biznesie i sprzedaży B2B. Rozmawiamy z nim o potencjale polskiego rynku start-upowego oraz o tym, o wspólnego ma rolnictwo ze start-upami

Maciej Sadowski, współzałożyciel i prezes zarządu fundacji Startup Hub PolandW jaki sposób wspieracie wynalazców i zachęcacie ich do zakładania biznesu w Polsce?

To dwa osobne pytania. Zachęcamy ich z jednej strony ofertą analityczną, brokerską i inwestycyjną StartUp Hub Poland i jej partnerów, ale również reklamujemy Polskę jako świetne miejsce do przyjazdu na dłużej, kontynuowania badań, w końcu - założenia start-upu. Polska oferuje świetne znajomości naukowe, świeżutką infrastrukturę badawczą, ciekawą ofertę instrumentów inwestycyjnych, wysokie standardy ochrony wartości intelektualnej i europejski rynek u stóp. Podkreślamy przyjazną, otwartą na gości i na współpracę biznesową atmosferę w Polsce - jeśli to nawet zachwalanie trochę na wyrost, to trudno. Zaklinamy rzeczywistość, żeby ją udoskonalać. Jesteśmy społecznymi ambasadorami polskiej innowacji zagranicą.

W jaki sposób wspieracie start-upy, które dostają się pod wasze skrzydła?

Wszystkie zgłoszenia na początku poddajemy wstępnej analizie. Jeśli nie wykazuje ona fundamentalnych ryzyk, które uniemożliwiają komercjalizację, przed projektem otwiera się szansa na szybki rozwój pod naszymi skrzydłami: do 50 tys. złotych na szczegółową analitykę regulacyjną, patentową, rynkową, technologiczną i wsparcie prawne oraz nawet do 500 tys. złotych czeku preinkubacyjnego na wykonanie dodatkowych eksperymentów technologicznych projektu jeszcze przed założeniem spółki i inwestycją (czyli proof of concept). Efekt tej 3-4-miesięcznej preinkubacji to drobiazgowa mapa ryzyk i szans dla inwestora. Giza Polish Ventures, nasz Alfowy koinwestor [chodzi o państwowy program Bridge Alfa- przyp. red.], ma doskonalszą wiedzę o projekcie, obserwuje wynalazców przez cały czas inkubacji i może wesprzeć projekt nawet dodatkowymi 6 milionami złotych. Zainteresowanie funduszu venture jest dowodem dużego potencjału zespołu i technologii. W takim przypadku świeżo powołanym spółkom oferujemy jeszcze dotację od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju na start. Może ona sięgnąć miliona złotych.

Jak wygląda oferowane przez was wspomniane wsparcie prawne?

Pod tą nazwą kryje się kilka ważnych dziedzin, które przyszła spółka musi mieć dobrze przepracowane, żeby uniknąć przedwczesnego startu lub innych problemów na rynku. To po pierwsze inwentaryzacja tego, co, kto, kiedy i we współpracy z kim wymyślił. Rzecz należy opisać, dokonać audytu zdolności i czystości patentowej technologii. Ponieważ wszystkie nasze spółki łączy potencjał międzynarodowego wzrostu, to od razu chcemy przygotować je od strony prawnej do aktywności w morzu międzynarodowych regulacji prawnych i standardów postanowień umownych. Bywa, że potrzebna jest pomoc przy zgłoszeniu patentowym. Prawie zawsze należy przygotować dokumentację korporacyjną dostosowaną do specyficznego przypadku.

Kim są wasi mentorzy?

Mamy wielką przyjemność współpracy z wybitnymi ekspertami z najważniejszych dziedzin inwestycyjnych, takich jak ICT, agro-tech, clean-tech, nano-technologie i nowe materiały. Są nimi sprawdzeni przedsiębiorcy, czynni naukowcy, rzecznicy patentowi, prawnicy, analitycy biznesowi i inwestorzy. Przy każdym projekcie powiększamy siatkę, bo każda technologia wymaga niezwykle szczegółowych kompetencji. Dotychczasowi eksperci przedstawiają nas ekspertom z bardziej szczegółowych obszarów danej dziedziny z Polski i zagranicy. Każdy projekt oceniany jest z różnych perspektyw, bo prosta ocena technologiczna czy też samo zbadanie rynku może budzić entuzjazm, podczas gdy "kwiatki" pojawiają się w obszarze zabezpieczenia własności intelektualnej lub zaangażowaniu samych wynalazców.

Jestem start-upem spoza Polski. Dlaczego miałbym się przenieść do naszego kraju?

Nie powinieneś tego robić, jeśli masz już szansę rozwoju, finansowanie, mentorów i klientów gdzie indziej. W tym momencie w Polsce skumulowało się wiele czynników, które powodują, że wielu start-upowców z zagranicy, nawet ze Stanów Zjednoczonych, chce tutaj przyjechać. Duży wewnętrzny rynek, tania siła robocza na najwyższym poziomie, czyli ludzie od IT, inżynierowie, programiści. Kolejna kwestią są środki unijne - bardzo dużo pieniędzy z Unii wpływa do polskich start-upów.

Czy zagraniczny inwestor, który przyjeżdża do Polski, szuka projektów z konkretnej branży?

W oczach zagranicznych inwestorów Polska słynie z dobrych projektów ICT, coraz bardziej rozwija się Internet of Things. Mamy sensowne wynalazki, solidny clean-tech, agro-tech, bio-tech i medical facility - to są obszary, w których jesteśmy naprawdę dobrzy i to interesuje zagranicznych inwestorów.

Maciej Sadowski, współzałożyciel i prezes zarządu fundacji Startup Hub Poland [źródło: YouTube]W Startup Hub Poland dużo uwagi poświęcacie branży rolniczej i produkcji żywności, skąd tak dość nietypowa specjalizacja?

Kiedy cztery lata temu współzałożyciel i mój mentor, Marek Borzestowski, powiedział, że Polska nigdy nie powinna kopiować modelu Doliny Krzemowej, tylko stać się doliną agrarną, to się naprawdę śmiałem. Czułem straszne rozbawienie tą dziwaczną diagnozą. Dzisiaj podpisuję się pod jego słowami. Historia naszej agrokultury jest historią agrokultury ekstensywnej, w której jest bardzo dużo miejsca na rozwój, to po pierwsze. Po drugie, jesteśmy krajem, w którym rolnictwo ma duży udział w PKB. Ponadto jesteśmy w regionie żyznym i rolniczym i mamy super szkoły rolnicze, które dostarczają bardzo wielu wynalazków i rozwiązań. Jeżeli ktoś mnie zapyta, czy w przyszłym sezonie będzie modne Internet of Things czy może wearables, odpowiem wprost: nie wiem, co będzie modne w przyszłym sezonie, wiem, że za dziesięć lat będzie modne rolnictwo. Dzisiaj już mamy problem z wyżywieniem niektórych części świata, koncerny produkujące żywność także poszukują nowych rozwiązań. Parafrazując hasło kampanii wyborczej Billa Clintona: rolnictwo, głupcze!

Co jest unikalnego w projektach z branży rolniczej?

Ja bardzo wierzę w te projekty. Są bardzo łatwo skalowalne. Odbiorców wynalazków agrotechnicznych jest zawsze bardzo dużo, to jest olbrzymi, nienasycony rynek.

Ostatnio w mediach start-upowych popularna stała się wypowiedź CEO Alibaby. Radził, aby osoby do trzydziestego roku życia podążały za godnym szacunku autorytetem. Gdybyś miał polskim startup-owcom poradzić, kogo mogliby uznać za autorytet, kogo byś polecił?

Mam dwa. W pierwszym przypadku można mnie posądzić o stronniczość, bo jest to też mój autorytet i mentor, czyli Marek Borzestowski, który stworzył od zera Wirtualną Polskę, doprowadził ją do etapu, kiedy zyskała zagranicznych inwestorów, kiedy w Polsce nie było funduszy, które mogłyby pomóc takiej spółce, a następnie wiedzę i doświadczenie, które zdobył, fajnie rozprzestrzenił w środowisku, w którym ja akurat pracuję. Swoimi obserwacjami z tego procesu i swoją bezkompromisowością zasilił całą generację start-upowców w Polsce.

Drugą osobą byłby Marcin Beme z Audioteki, przykład człowieka o ogromnym autentyzmie. Udowadnia, że audiobooki, którymi się zajmuje jego firma, są czymś, co naprawdę lubi. Słuchawki na uszach stały się jego symbolem rozpoznawczym. Widzę się z Marcinem regularnie na różnego rodzaju eventach i on faktycznie słucha tych audiobooków i widać, że robi coś, co lubi. Polska jest w takim punkcie, że faktycznie możemy robić to co lubimy i czerpać z tego korzyści, a on jest tego doskonałym przykładem.

Autor

Sylwia Wojtas
Redaktor / Dziennikarz
web.gov.pl
Zachęcamy do zadawania pytań autorowi: wyślij email

___ Wydrukuj
PODZIEL SIĘ:

Formularz zgłaszania uwag