Sotrender rusza na podbój USA

Polski start-up, pomagający firmom działać skutecznie na Facebooku, Twitterze czy YouTube, planuje próbę sił na rynku amerykańskim. Pomoże mu w tym potężny zastrzyk finansowy. Rozmawiamy o tym z założycielami Sotrendera – dr Janem Zającem i Pawłem Kucharskim

SotrenderSotrender to narzędzie do analizowania, raportowania i optymalizacji stron w serwisach społecznościowych – przede wszystkim na Facebooku, ale także Twitterze i YouTube, a już wkrótce na Instagramie. Wystartował pod koniec 2010 roku, jako Fanpage Trender. Jeszcze we wczesnej fazie działalności uzyskał wsparcie Business Angel Seedfund. Odwdzięczył się ponad setką korporacyjnych klientów z Polski i zagranicy pozyskanych do roku 2012. Od tego czasu Sotrender rozwija nowe funkcje i w coraz większym stopniu obsługuje także małe i średnie przedsiębiorstwa zainteresowane zwiększeniem efektywności swojego marketingu w mediach społecznościowych.

Po kilku latach błyskawicznego rozwoju, obejmującego rozpoczęcie działalności w kilkunastu krajach, Sotrender chce spróbować sił na rynku amerykańskim. Właśnie na ten cel przeznaczone zostanie ok. 1,6 miliona złotych pozyskane od funduszu Inovo.vc. O kulisach sukcesu Sotrendera i planach na przyszłość rozmawiamy z CEO firmy, dr Janem Zającem oraz CTO, Pawłem Kucharskim.

Web.gov.pl: 1,6 miliona złotych od Inovo.vc to znak, że Sotrender zmierza w dobrym kierunku. Ze swojej strony już zapowiedzieliście, że kwota zostanie przeznaczona na spróbowanie swoich sił w USA. Amerykanie są skorzy do wydawania dużych kwot na wartościowe usługi typu SaaS. Z drugiej jednak strony konkurencja na takim rynku jest gigantyczna. Gdzie widzą panowie miejsce Sotrendera na amerykańskim rynku w ciągu najbliższych kilku lat?

Jan Zając: Dostrzegamy bardzo duży potencjał do rozwoju w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw, poza tym już teraz mamy dobre wyróżniki konkurencyjne, które pozwalają nam czuć się swobodnie także na rynku agencji reklamowych. 

Paweł Kucharski: Oferta usługowa w zakresie analityki mediów społecznościowych dla segmentu małych i średnich przedsiębiorstw nie jest wystarczająco rozwinięta, dlatego to właśnie na tej niszy rynkowej koncentrujemy nasze działania. Chcielibyśmy skupić się na rozwijaniu współpracy z tym segmentem, nie wchodząc w bezpośrednią konkurencję z największymi graczami na rynku, za to oferując produkt zdecydowanie bardziej dopasowany do specyficznych potrzeb małych i średnich firm.

Dla Sotrendera wszystko zaczęło się od Facebooka, a początkowy target obejmował przede wszystkich dużych, korporacyjnych klientów. Za pozyskaniem takich już na wczesnym etapie rozwoju produktu na pewno stała wysoka jakość. Ale prawdopodobnie nie obyło się też bez konieczności ciągłego udowadniania, że analityka sieci w ogóle ma sens. Jak z perspektywy czasu ocenia Pan te wczesne lata rozwoju Sotrendera?

JZ: Oceniam ten czas dobrze, choć tak naprawdę, gdybyśmy dzisiaj zaczynali jeszcze raz, wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej. Z perspektywy czasu widzę, że w naszych ówczesnych działaniach mieliśmy naprawdę dużo szczęścia, dzięki któremu wszystko skończyło się tak dobrze.

Jak zmieniło się od tamtego czasu podejście klientów do analityki sieci? Czy do odniesienia sukcesu w Polsce potrzebna była praca nad zmianą sposobu myślenia w tym obszarze, czy raczej Sotrender od razu trafił to na podatny grunt?

JZ: Kiedy rozpoczynaliśmy działalność, potrzebę analizowania mediów społecznościowych odczuwały tylko najbardziej sprofesjonalizowane agencje reklamowe i wielkie korporacje. Dzisiaj jednak widać już wyraźnie, że analityka wyników działań prowadzonych w social media jest potrzebna również małym i średnim przedsiębiorstwom, które również chcą optymalizować swoje aktywności. Dlatego celujemy właśnie w tę grupę.

Czy wzbogacanie Sotrendera o nowe funkcje, w tym obsługę kolejnych platform społecznościowych, takich jak Twitter, czy YouTube, było procesem planowanym długoterminowo, czy może raczej refleksyjną odpowiedzią na zmieniające się trendy? 

JZ: Jednym i drugim. Zaczęliśmy od analizy Facebooka, ponieważ jest najpopularniejszym i największym medium społecznościowym, na skutek czego najwięcej firm prowadzi na nim działania. YouTube pod względem liczby użytkowników znajduje się zaraz za Facebookiem, więc dodanie do narzędzia analityki właśnie tego medium było naturalnym krokiem. Wreszcie, Sotrender dzięki pogłębionej analityce Twittera jest zdecydowanie bardziej użyteczny także dla klientów anglosaskich, wśród których to medium jest bardzo popularne. Obecnie pracujemy nad analityką Instagrama, który cieszy się wśród firm, z którymi współpracujemy, coraz większym zainteresowaniem i ma ogromny potencjał do prowadzenia działań marketingowych.

PK: Planując nowe funkcje, zawsze staramy się zwracać na trendy i kierunki, w których będzie rozwijał się rynek. Długofalowe planowanie w tak dynamicznie zmieniającej się branży nie jest dobrą strategią działania. Staramy się dopasować produkt do zmieniających się potrzeb klientów i na bieżąco na nie odpowiadać.

Sotrender oferuje także spersonalizowane wskazówki, które podpowiadają, w jaki sposób można wykorzystać zbierane dane. Pomagają one mniej wyspecjalizowanym w analityce klientom naprawdę skorzystać z możliwości Sotrendera. Czy taki właśnie był zamiar wprowadzenia tej funkcjonalności – ukłon w stronę mniejszych firm, które nie mogą sobie pozwolić na wyspecjalizowanych analityków danych?

JZ: Tak, wskazówki wpisują się w trend rozwoju oprogramowania wspomagającego badania, o którym ostatnio pisałem na blogu Sotrendera. Pierwsza wersja narzędzia była przeznaczona przede wszystkim dla analityków. Zależy nam też na innych klientach, którzy mają mniej czasu i niekoniecznie są miłośnikami liczb, a analityka jest tylko jedną z rzeczy, które muszą wykonywać. Wskazówki pozwalają zaoszczędzić dużo czasu, a jednocześnie pomagają nadrobić kompetencje analityczne.

PK: Wskazówki są próbą przełożenia naszych doświadczeń tworzenia dedykowanych raportów dla dużych marek i zamknięcia ich w automatycznym procesie dostępnym dla wszystkich, także tych, którzy nie są w stanie pozwolić sobie na kupno obszernego, wyczerpującego raportu. Jak dotąd opracowaliśmy 375 wskazówek dotyczących zasięgu zaangażowania, treści publikowanych na profilu, odbiorców, obsługi klienta oraz prawidłowości samego profilu.

Start-upy w social mediaSkoro wśród potencjalnych klientów Sotrendera znajdują się teraz także małe i średnie przedsiębiorstwa, na pewno wiąże się to z koniecznością tłumaczenia, na czym polegają korzyści z wykorzystywania analityki danych na portalach społecznościowych i nie tylko. Z jakich metod korzysta się w Sotrenderze? Inbound marketing? A może wciąż króluje marketing „od drzwi do drzwi”?

JZ: Stawiamy przede wszystkim na inbound marketing. Od początku naszej działalności tworzymy treści i staramy się edukować naszych odbiorców. Wydajemy okresowe raporty Trends, w których staramy się przedstawić obraz mediów społecznościowych. Nie tylko w Polsce - od pół roku wydajemy raporty także dla rynku indonezyjskiego. Tworzymy wiele dodatkowych opracowań, jak np. ostatni raport o obecności kobiet w social media, oraz wpisów na blogu o charakterze edukacyjnym, czy prezentacji publikowanych na SlideShare. Wiele z tych treści jest dostępnych także po angielsku. Uczestniczymy w wielu konferencjach oraz spotkaniach dla start-upów i młodych przedsiębiorców. Dzielenie się wiedzą i pomaganie innym sprawia nam dużą przyjemność, a z czasem przekłada się także na bardziej wymierne efekty. W przypadku sprzedaży i kontaktu z klientem, preferujemy kontakt osobisty. Wiele kontraktów zdobywamy dzięki rekomendacjom. Czasem sami proponujemy spotkania, aby dowiedzieć się jeszcze więcej o potrzebach klientów. Stąd na przykład decyzja o przyspieszeniu wdrożenia analityki Instagrama, którego potrzebę nasi klienci zgłaszali już od jakiegoś czasu. 

Start-upowi eksperci, tacy jak ci z Y Combinator, często dowodzą, że start-up, jako firma stworzona do tego, by szybko się rozwijać, powinna we wczesnej fazie notować wzrost na poziomie 5-7 procent tygodniowo. Czy w przypadku Sotrendera inwestorów przyciągały takie właśnie przyrosty, czy może także obszar działalności, który obejmuje pola uznawane generalnie za bardzo przyszłościowe, takie jak Big Data, Cloud, SaaS i analityka webowa?

PK: Inwestorzy zwracali uwagę na wiele aspektów. Wzrosty i pozycja rynkowa były z pewnością jednym z nich, ale najważniejsze były zdecydowanie pomysły oraz wizja dalszego tworzenia kolejnych usług oraz ekspansji na rynki zagraniczne.

Poświęćmy jeszcze chwilę zapowiadanej funkcjonalności Sotrendera – analityce dla Instagrama. To portal społecznościowy, który dość mocno różni się od Facebooka, czy Twittera. Jego obrazkowa i raczej mało biznesowa natura trafi w potrzeby firm B2C, a także takich, dla których dużą rolę odgrywa strona wizualna. Co zadecydowało o wyborze właśnie tego portalu jako kolejnego celu?

PK: Przede wszystkim potrzeby klientów. Instagram nabiera istotnego wizerunkowego znaczenia dla marek, zwłaszcza tych skupiających swoje działania na młodszych grupach docelowych. Od strony technicznej Instagram jest poniekąd zbliżony do Facebooka, stanowi jednak dla nas wyzwanie, ponieważ jego API (interfejs programistyczny aplikacji) jest znacznie mniej rozbudowane.

Niedawno na blogu Sotrendera pojawiła się sugestia, iż termin „start-up” może już nie pasować do firmy. Rentowność i dojrzałość modelu biznesowego wskazują na to, że Sotrender na dobre zadomowił się już na rynku. Jak dotąd firma udowadnia też potencjał w zakresie skalowalności. Czy Sotreneder naprawdę jest już gotowy na wyzbycie się miana start-upu? Chyba o tym właśnie marzy każdy start-upowiec...

PK: Na początku naszej działalności ustaliliśmy sobie własną definicję start-upu – jeśli właściciele są w stanie samodzielnie przeprowadzić całą firmę z biura do biura, przewożąc wyposażenie własnymi samochodami, to ciągle jest to start-up. Tymczasem ostatnio w przeprowadzce pomagała nam wielka firma przeprowadzkowa. Powoli przestajemy myśleć o sobie jako o start-upie, choć cały czas chcemy zachować ducha i świeżość myślenia z początków Sotrendera.

JZ: Była też druga definicja: jeśli z dnia na dzień można przebudować całą stronę główną – nadal jesteśmy start-upem. Z jednej strony w Sotrenderze bardzo intensywnie pracujemy nad porządkowaniem procesów i procedur, ale ciągle istnieją jeszcze rzeczy, które robimy trochę „na wariata”. Z drugiej, chyba ciągle definiujemy się jako firma poszukująca modelu biznesowego. Wiele pomysłów ciągle sprawdzamy, zwłaszcza w przypadku zdobywania klientów z zagranicy.

Autor

Adrian Senecki
Dziennikarz
web.gov.pl
Zachęcamy do zadawania pytań autorowi: wyślij email

___ Wydrukuj
PODZIEL SIĘ:

Formularz zgłaszania uwag